Szlak II Wojny Światowej

Szlak schronów z czasów II wojny światowej jest historią zamknięta w stali, betonie i wspomnieniach… Tworząc szlak II wojny światowej, mamy na celu oddanie hołdu ofiarom tamtych dni, a także zachowanie pamięci o tych czasach. By pamięć o tych wydarzeniach nigdy nie znikła, powstał szlak składający się z obiektów związanych z II wojną światową. Wśród nich można spotkać schrony, mogiły, pomniki i wiele innych obiektów. Nasze działania skupiają się na konserwacji, pielęgnacji i nadania schronom ich oryginalnego stanu oraz wyglądu wraz z całymi kompleksami umocnień przylegających do nich. Nie dopuśćmy do tego by elementy historii pod wszelką postacią, nawet jeżeli nie kojarzą się dobrze, zostały wymazane.

Historia kształtuje pamięć narodową… nawet jeżeli nie miała ona dobrego zakończenia.

UWAGA!

Duża część obiektów na szlaku znajduje się na polach lub działkach prywatnych – pamiętaj – w trakcie zwiedzania nie niszcz upraw i nie naruszaj niczyjej własności!

Część schronów została odkopana, w większości można zobaczyć ich górne fragmenty, a wejścia pozostają całkowicie lub częściowo zasypane, w kilku przypadkach obiekty są całkowicie pod ziemią.

Zwiedzanie szlaku jest całkowicie bezpłatne – jeśli jednak chcesz wesprzeć nasze działania, szczegółowe informacje na ten temat znajdziesz w zakładce “Stowarzyszenie”.

ILOŚĆ SCHRONÓW DANEGO TYPU

Na terenie powiatu Proszowickiego
0
KOCHBUNKIER
0
RINGSTAND 58c
0
REGELBAU 51a

CZĘŚĆ 1 - MIASTO PROSZOWICE

1. Rów przeciwpancerny

Zwiedzanie szlaku proponujemy zacząć od zobaczenia pozostałości rowu przeciwpancernego, przy drodze wylotowej z Proszowic w kierunku Krakowa. Do dnia dzisiejszego zachował się około kilometrowy fragment tej fortyfikacji, który pozwala uzmysłowić sobie jak wiele nakładu ludzkiej pracy wymagało jego stworzenie. Niestety rów ten w dużej mierze, pada ofiarą lokalnych “śmieciarzy”, którzy urządzili sobie na jego wielu odcinkach wysypisko śmieci, mimo wszystko nadal jest to jeden z najdłuższych i najlepiej zachowanych tego typu fragment fortyfikacji w Europie. Pierwotnie tego typu umocnienia, ciągnęły się wzdłuż całej linii A2 – w powiecie Proszowickim, rów wykonano od samej rzeki Wisły, aż do granic powiatu w Niegardowie. Tylko na niektórych odcinkach ustępował on miejsca naturalnym przeszkodom terenowym. Ten konkretny odcinek, który można oglądać do dziś, spełnił swoją rolę – stał się przeszkodą dla nacierającej 152 Brygady Pancernej i jednocześnie ostatnią linią obrony niemieckiej. Miejsce to, to także tzw. wzgórze 259.9 – które według radzieckich raportów było było głównym punktem oporu niemieckiego.

2. Cmentarz Żydowski

Drugim punktem na szlaku jest znajdujący się “na przeciwko” rowu przeciwpancernego (sam rów biegł obok cmentarza) Kirkut – czyli cmentarz Żydowski. Na pierwszy rzut oka, umieszczenie tego miejsca na szlaku może zastanawiać, jednak znalazło się na nim z kilku powodów. 

Przede wszystkim to miejsce upamiętnia żydowską społeczność Proszowic, która została wymordowana w trakcie II wojny światowej (około 3500 osób – większość w 1942 r.). To właśnie wszystkich zamordowanych upamiętnia pomnik znajdujący się na cmentarzu. Sam cmentarz również był świadkiem holokaustu – zamordowano tutaj ponad dwadzieścia osób narodowości żydowskiej, po tym jak zdradzono ich miejsce ukrycia, w nieczynnych piecach cegielni w Proszowicach.  Jan Żywot tak opisał to zdarzenie: „Na miejsce przyjechali Niemcy, policja granatowa i straż ogniowa, zabierając wszystkich na posterunek żandarmerii niemieckiej przy ulicy Głowackiego. Z posterunku wszystkich pieszo zaprowadzili na cmentarz żydowski, tzw. Kirkut, odległy około 1,5 km od Proszowic i tam wszystkich rozstrzelali. Po odjeździe Niemców i policji z ziemi podniosła się młoda 23 letnia Żydówka o nazwisku Gutman i wtedy jeden z pilnujących strażaków zawiadomił Niemców, że jedna Żydówka żyje. Niemiec przyjechał na miejsce i zastrzelił ranną kobietę”.

Przy cmentarzu w zasypanym rowie pancernym według niektórych przekazów, mają być także pochowani żołnierze niemieccy. 

3. Ringstand 58c - S1

Idąc dalej od cmentarza, wzdłuż ulicy Krakowskiej, po skręceniu w boczną dróżkę na przeciwko cmentarza za zabudowaniami natrafimy na schron typu Ringstand 58c. W 2012 roku został on oczyszczony i odkopany. Wejście do niego możliwe jest przez otwór strzelecki w stropie. Z racji braku możliwości zrobienia standardowego wejścia, dolne wejście zabezpieczono przed osuwaniem się ziemi poprzez zamurowanie go cegłą. Schron jest nieznacznie uszkodzony – odłupany fragment betonu przy otworze strzeleckim. 

 

4. Mogiły Polskich Żołnierzy i działo ZIS-3

Wracając ze schronu i przechodzimy na drugą stronę drogi i wchodzimy na cmentarz. Przy wejściu znajduje się tam kwatera poległych żołnierzy Armii Kraków z 55 Dywizji Piechoty, którzy zginęli 7 września pod Proszowicami. Ich nazwiska znajdują się na pomniku. Żołnierze Ci zginęli w starciu z jednostkami 5 Dywizji Pancernej z VIII Korpusu Armijnego, który zaatakował wycofujące się polskie kolumny. Niestety wycofująca się piechota, nie miała praktycznie żadnych szans w starciu z pojazdami pancernymi wroga. (Dokładny opis bitwy znajdziecie w artykułach na naszej stronie). W mogile spoczywa 118 polskich żołnierzy. Miejsce to jednak nie od samego początku tak wyglądało. Pierwotnie żołnierzy pochowano w dwóch mogiłach – jednej na obecnym miejscu, a drugiej w rejonie Dębowca. Spisaniem danych poległych zajmował się Proszowicki proboszcz ks. Stanisław Bomba. W 1941 roku zimą, ciała żołnierzy zostały ekshumowane i przeniesione na obecne miejsce. W 1946 roku, uporządkowano cmentarz parafialny, jednak nikt nie zadbał o groby żołnierzy z 1939 roku – nie było na nich ani tablicy, ani krzyża. W 1955 roku z inicjatywy Tadeusza Kulisy wytyczone zostały trzy kwatery. Plac został wyłożony betonowymi płytami, wykonano też pomnik z granitowych kamieni, który był zwieńczony orłem. Ustawiono także krzyże. Zamontowana została  jedna tablica z nazwiskami zabitych. Drugą, na której widniał napis: „Polegli na Polu Chwały w liczbie 118 w walce z najeźdźcą hitlerowskim w dniu 7.IX. 1939r. w Proszowicach. Dusze oddali Bogu, serce Ojczyźnie, ciała i krew ziemi, pamięć pozostawili potomnym”, zarekwirowała Milicja Obywatelska na polecenie ówczesnych, lokalnych władz politycznych. W 1978 roku tablice odnaleziono w policyjnym garażu i przeniesiono na cmentarz. W tej formie kwatery poległych przetrwały do lat 90. XX wieku. Dzisiejszy wygląd kwatery wojennej jest zasługą Społecznego Komitetu Odnowy Grobów Żołnierzy Polskich. 

W trakcie rewitalizacji wykonano nowe wejście na cmentarz (po schodach), a także ustawiono znajdującą się tam armatę ZIS-3, pozyskaną z demobilu Wojska Polskiego. Była to armata dywizyjna, kalibru 76.2 mm. Nie ma ona żadnego związku z walkami w 1939 roku, jednak tego typu działa brały udział w walkach w Proszowicach w 1945 roku, chociażby w ramach 7 Brygady artylerii przeciwpancernej.

W cmentarny mur przy kwaterach żołnierzy wrześniowych wmurowano także trzy tablice, poświęcone odpowiednio:

  • Pułkownik Leopold Bochnak (1892-1950) ps. “Piotr” – “Wiesław” – “Profesor”– Uczestnik I wojny światowej – Oficer Armii “Błękitnej” Gen. Józefa Hallera – Oficer Wojska Polskiego, uczestnik walk we wrześniu 1939, Zastępca Inspektora Inspektoratu ZWZ-AK – “Miś” – “Maria” – I zastępca 106 DP AK “Dom”. W czasie okupacji mieszkaniec Proszowic, Kawaler orderu Virtuti Militari, zamordowany przez UB w wiezieniu Montelupich w Krakowie 15 VI 1950 roku.
  • Kapitan Roman Nowak (1903-1964) ps. “Nina” – Żołnierz AK – Oficer do zadań specjalnych Inspektoratu “Miś” – “Maria” i 106 DP AK “Dom”. Zastępca Delegata Rządu Londyńskiego na powiat Miechów – w latach 1920-1946 sekretarz Gminy Koniusza
  • Kapitan Bogdan Śmitkowski (1916 – 1944) ps. “Mat” Żołnierz AK, Oficer broni Inspektoratu “Miś” – “Maria”- Kierownik konspiracyjnej montowni granatów w Piotrkowicach Wielkich. W latach 1932-1939 zawodnik sekcji ciężkiej atletyki TS “Wisła”. Zamordowany przez Gestapo w więzieniu w Miechowie. 
  • Kapral Jan Oraczewski ur. 20 VI 1909 r. w Gniazdowicach, poległy 2 IX 1939 r. w Wysokiej koło Jordanowa, żołnierz Korpusu Ochrony Pogranicza, członek załogi Pociągu Pancernego nr. 51 wchodzącego w skład Armii “Kraków”.

5. Grób partyzantów i inne grobowce

Na cmentarzu w Proszowicach, można także znaleźć inne grobowce związane z II wojną światową, są to także groby symboliczne. Poniżej ich lista. 

 

Groby symboliczne:

  • Bł. ks. dr Józef Pawłowski – zamordowany w Dachau k/Monachium;
  • prof. por WP Stanisław Maj – zginął w Katyniu w 1940 roku; Jan Ciekliński (lat 39) – zamordowany w Ostaszkowie 7 IV 1940 roku;
  • dr Karol Bałłaban – zamordowany w Katyniu w 1940 roku.
  • Józef Sieradzki – poległ w obronie Modlina
  • Jan Fudalej – więzień Ostaszkowa, żołnierz II korpusu Armii Andersa

Groby partyzantów:

  • Por. Dionizy Nowak, ps. „Łoś”, (ur. 22 IX 1914r. zginął w walce z Niemcami 26 VIII 1944 roku);
  • Por. AK Stanisław Gas, ps. „Modrzew” – zamordowany w 1947 roku;
  • Zdzisław Tomaszkiewicz, ps. „Tatar”, por AK (lat 25) – zamordowany przez Gestapo 30 VI 1943 roku;
  • Jerzy Biechoński, ps. „Kłos”, por. AK – zginął 8 X 1944 roku w Sancygniowie.
  • Zginęli w Powstaniu Warszawskim: Bracia: Tadeusz Stopiński (lat 17) i Henryk (lat 22). 
  • Czterech żołnierzy Armii Krajowej rozstrzelanych przez Gestapo w czerwcu 1943 r. w Miechowie. Zwłoki ekshumowano i pochowano na cmentarzu w Proszowicach – Komnata Leopold, Kozuba Bolesław, Kubacki Marian, Sztajnert Piotr
  • Wanda Girtler ps. „Ewa”, łączniczka AK zastrzelona przez żołnierzy NKWD w Kościelcu w dniu 16 I 1945 roku.
  • Tadeusz Łącki ps. “Chomik” – 13 letni uczestnik Powstania Warszawskiego – łącznik – ur. 5 I 1931, zm. 26 VII 2008

Zamordowani przez Niemców:

  • Adam Juszczyk (lat 60); synowie: Jaś Juszczyk (lat 19), Tadzik Juszczyk (lat19) – rozstrzelani w 1943 roku.
  • Teofil Słodowski  i Franciszek Sury – rozstrzelani przez żołnierzy Wehrmachtu w styczniu 1945 r. w Łaganowie, w odwecie za ostrzelanie niemieckiego oddziału przez żołnierzy Armii Krajowej.
     

Walczyli w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie:

  • Wacław Lubaszko – uczestniczył w kampanii wrześniowej, walczył pod Monte Cassino, zasłużony dla spółdzielczości Proszowic – zmarł w wieku 65 lat w 1977 roku;
  • Michał Łotecki, ppłk. Żandarmerii PSZ na Zachodzie (ur. 30 III 1900 r. zm. 23 IX 1982 r.);
  • Włodzimierz Poznański, por. WP, uczestnik bitwy pod Monte Cassino (ur. 6 III 1904 r. zm. 1VII 1969 roku).
  • gen. brygady Teodor Bałłaban ur. 1 IV 1866 roku, doktor medycyny, wybitny okulista, uczestnik I wojny światowej i walk 1920 roku.

6. Mogiła żołnierzy Armii Czerwonej

Kończąc odwiedziny Proszowickiego cmentarza, natrafimy jeszcze na mogiłę żołnierzy Armii Czerwonej. Według umieszczonej tablicy znajduje się tutaj 641 żołnierzy – jednak w konfrontacji z dokumentami archiwalnymi pojawiają się rozbieżności, co do faktycznej liczby pochowanych (być może jest ich około 60 mniej, ale do tego jeszcze wrócimy.) Sama mogiła, powstała po dokonaniu ekshumacji żołnierzy radzieckich, którzy byli pochowani w mogiłach rozrzuconych po całej okolicy. Praktycznie wszystkich ekshumacji dokonano do 1948 roku. Walki o Proszowice, były dość ciężkie i krwawe – stąd duża liczba poległych żołnierzy.  W mogiłach spoczywają w większości żołnierze z różnych jednostek 60 armii, 1. Frontu Ukraińskiego. Obecnie trwają działania mające na celu ustalenie tożsamości poległych. Mogiły zostały odnowione w 2018 roku przez stowarzyszenie KURSK, a o samych walkach przeczytacie więcej na naszej stronie.

 

7. Ringstandy 58c - 3 szt. (S2, S3 i S4 // S5)

Wychodząc z cmentarza, “wchodzimy” praktycznie na dawną linię obrony. Wzdłuż drogi, która biegnie przy cmentarzu przebiegał okop, w którym do dziś spoczywa około 150 żołnierzy niemieckich. Przed nami otwiera się też panorama na dolinę Szreniawy. Właśnie dlatego to jedno z miejsc o szczególnych “nasyceniu” ilościom schronów. Patrząc na północny-wschód, dostrzeżemy wzgórze – gdzie za zabudowaniami znajdują się trzy schrony Ringstand 58c i jeden, którego jeszcze nie zdążyliśmy zidentyfikować. Dziś wydaje się, jakby schrony leżały praktycznie w mieście, jednak w 1945 roku okolica była znacznie mniej zabudowana i pozycje na widocznych wzgórzach dawały bardzo szerokie pole ostrzału.

Jako ciekawostkę dodamy, że poniżej schronów w sąsiedztwie szkoły podstawowej znajdowała się jeszcze do niedawana drewniana stodoła, której drzwi zostały “po-przestrzeliwane” w trakcie działań wojennych. Podczas rozbiórki drzwi te zabezpieczono i kiedyś znajdą się one w naszym muzeum. 

Obecnie ziemi wystają jedynie górne części schronów, poza tym są one całkowicie zasypane i położone w polach. Jeśli nie chcemy ich zobaczyć (dość spora odległość od drogi), to kierujemy się w dół wąską asfaltową drogą. 

8. Ringstandy 58c - 2 szt. (S6 i S7)

Kierując się w dół asfaltową drogą, dochodzimy do zakrętu w prawo. Jeśli zboczymy z trasy i wyjdziemy na niewielkie wzgórze na wprost, to na jego szczycie trafimy na dwa schrony Ringstand 58 c. Są one częściowo zasypane, jednak można zobaczyć ich wnętrze. Nie różnią się one w zasadzie od pozostałych obiektów tego typu w naszym rejonie, jednak w tym przypadku ich położenie było kluczowe. Schrony te położone są na wzgórzu, w którym linia A2 się załamywała i schodziła wraz z terenem do rzeki Szreniawy, tak aby dalej prowadzić przez wzgórza w Gniazdowicach i wzdłuż rzeki Ścieklec. Dodatkowo te pozycje dają rozległy widok na dolinę Szreniawy poniżej – pozwalają zabezpieczyć ogień drogę Proszowice – Słomniki i strzegą drogi Proszowice – Kraków. Za tymi pozycjami znajdowała się trzecia linia okopów i rów pancerny (przy “standardowych” dwóch). Według raportów 302 dywizji strzeleckiej Armii Czerwonej, był to bardzo silnie broniony rejon wzgórza 259.9.  Z kolei według źródeł niemieckich w tym rejonie znajdowała się bateria moździerzy 81 mm, a także działa z Fest.Pak IV/4. Więcej w tym temacie przeczytacie w szczegółowym opisie walk o Proszowice na naszej stronie. Po zobaczeniu schronów, kierujemy się dalej na północ asfaltową drogą. 

9. Budynek organizacji TODTA

Idąc dalej asfaltową drogą i na skrzyżowaniu z “główną” skręcając  w prawo natrafimy na kamienice znajdującą się przy skrzyżowaniu ulic Kościuszki i Podgórze. Jest to piętrowy budynek z cegły z podniesionym na fundamencie parterem. Pod domem znajdują się piwnice, do których prowadzi wejście z holu. Mury budynku są masywne, grube, odporne na strzały z broni maszynowej lekkiej i ciężkiej, jedynie pociski wystrzelone z działa naruszyłby ich konstrukcję. Kamienica posiada czterospadowy, niski dach kryty blachą. Na poddaszu umieszczono kilka małych okienek, natomiast ściana wschodnia pozbawiona jest jakichkolwiek otworów okiennych. Ukształtowanie terenu i lokalizacja budynku doskonale nadawała się do umieszczenia w nim punktu kontroli obu opisanych dróg oraz jako punkt oporu. Budynek ten postawił pan Gonciarz, dzierżawca młyna na Podgórzu. Właściciel budynku produkował także cegłę. Krótko po zakończeniu prac budowlanych, kamienicę (1941/42) zamieszkał oficer Wehrmachtu w randze porucznika lub kapitana wraz z kilkoma żołnierzami. Inni z tego oddziału (w liczbie kilkunastu) zamieszkali w budynku szkoły podstawowej. Według relacji pana Jana Motłocha z Gniazdowic, który w chwili wybuchu II wojny światowej był uczniem „podstawówki”, nauka została przerwana mniej więcej w okresie stycznia i lutego. Żołnierze zajmowali się naprawą taboru samochodowego, a posiłki gotowała im pani Zajączkowska, zamieszkała w nieistniejącym już domku za domem rodziny Krasuckich, przy ulicy Podgórze. Stacjonujący w kamienicy żołnierze mogli razie potrzeby, w każdej chwili, wystawić posterunek kontrolny,mimo to jednak w samych Proszowicach istniał posterunek Policji Granatowej (na Rynku). W późniejszym okresie oficer wraz z żołnierzami, z uwagi na zmiany na froncie wschodnim został oddelegowany w inne miejsce postoju jednostki. W 1944 roku budynek ten zajęła organizacja „Todta” zajmująca się budową umocnień w obrębie miasta Proszowice . Było to  ok. 30 majstrów prowadzących budowę i ich ochrona. Zajęli ceglany budynek na rogu ulicy Kościuszki i Podgórze, tam byli skoszarowani… . W piwnicach budynku znajdowały się magazyny żywnościowe, z których na specjalne kartki dla osób pracujących przy umocnieniach wydawana była wódka, marmolada, musztarda itp. W podwórzu od strony północnej znajdowała się szopa drewniana wielkości małej stodoły. Całość posesji była ogrodzona wysokim na około 2 metry szczelnym płotem, wykonanym z solidnych desek „stodołowych” i słupków betonowych. Jedyna brama wjazdowa znajdowała się od strony zachodniej bezpośrednio z drogi Proszowice – Pałecznica. Obok bramy znajdowała się studnia istniejąca do dnia dzisiejszego. Kamienica w chwili wybudowania była jednym z nowocześniejszych budynków w mieście, i jak na tamte czasy bogato wyposażonym, była przygotowana na prowadzenie działalności usługowej, na co wskazuje dodatkowe wejście w narożniku południowo-zachodnim z pięcioma półokrągłymi schodami.

Zbigniew Jeleń (+28.06.2017)

10. KOCHBUNKER - (S8)

Idąc dalej ulicą Tadeusza Kościuszki, poprzez skrót ulicą Jerzego Biechońskiego (który był partyzantem) do ulicy Źródlanej, dochodzimy do okolicy, w której rozpoczynała się wysunięta linia niemieckiej obrony. Umocnienia, które poprzedzały Proszowice z tego miejsca biegły do zasadniczej linii obrony (która przechodziła za Proszowicami) i wspomnianych wcześniej schronów przy cmentarzu. Ta linia ta została wzmocniona jednoosobowymi betonowymi schronami typu Kochbunker, które stanowiły idealną pozycje dla ciężkich karabinów maszynowych. Jeden z tego typu schronów, możemy znaleźć bezpośrednio w sąsiedztwie rynku.. jednak jest on całkowicie zasypany i znajduje się na terenie prywatnym. Możliwe jest tylko dostrzeżenie fragmentów jego górnej części… Z tego miejsca kierujemy się bezpośrednio na rynek…

11. Rynek i kościół

Wspinając się górę brukowaną ulicą znajdziemy się na rynku w Proszowicach, gdzie z łatwością dojrzymy kościół parafialny (dawne miejsce sejmików) i pomnik Tadeusza Kościuszki… niestety nie zachowały się zabudowania ratusza miejskiego… jednak do tej jeszcze historii wrócimy, a w tym momencie skupmy się na II wojnie światowej… Tak jak zachodnia część miasta, tak i rynek stał się miejscem starć w 1939 roku. Większość zabudowań od zachodniej strony jak i przy przylegających do rynku ulicach została całkowicie zniszczona. Na Proszowickim rynku zostały rozbite polskie tabory, a także samochód, przy którym poległ oficer Wojska Polskiego. To właśnie na rynku i na przylegającej do niego ulicy Tadeusza Kościuszki powstało większość zachowanych do dziś zdjęć z września 1939 roku. W trakcie okupacji przy rynku mieściły się także placówki szkoleniowe Armii Krajowej, tutaj też partyzanci toczyli swoje niewielkie potyczki. To miejsce doświadczyło także walk  w styczniu 1945 r. Na kościele parafialnym możemy natomiast znaleźć tablice upamiętniającą “Rzeczpospolitą Partyzancką”, a także wmurowane w ściany pociski z okresu I wojny światowej (do tej historii jeszcze wrócimy). Na środku rynku znajdowała się także mogiła, w której po walkach w styczniu 1945 r. spoczęli polegli żołnierze Armii Czerwonej, którzy zostali następnie ekshumowani na cmentarz parafialny w Proszowicach. 

Na kościele znajduje się też tablica upamiętniająca Rzeczpospolitą Partyzancką –  wmurowana jest ona w  południową ścianę kościoła, na prawo od głównego wejścia. Odsłonięta została 26 maja 1991 r. przez żołnierza kompanii „Dominika” – „Orlika” – Stanisława Jaskólskiego, przedstawiciela Środowiska Kedywu i Baonu „Skała” – „Buńkę” – Włodzimierza Rozmusa oraz przedstawicieli władz Gminy i Miasta Proszowic. W uroczystości odsłonięcia tablicy ze strony Środowiska Żołnierzy Kedywu i Baonu „Skała” wziął udział poczet ze sztandarem w składzie „As” – Jan Iwanik, „Halina” – Helena Haber, „Belfort” – Stanisław Purtak oraz 6-cio osobowa grupa „Skałowców”. Tablica upamiętnia, ważne ale mało znane wydarzenie, czyli utworzenie Rzeczpospolitej Partyzanckiej,  której powstanie zapoczątkowało rozbicie kolumny niemieckiej żandarmerii pod Skalbmierzem 26 lipca 1944 r. Po tym wydarzeniu zajęto pozostałe miejscowości – siły partyzanckie wkroczyły m.in. do Proszowic i Nowego Brzeska, a posiłki niemieckie kierowane z Krakowa, skutecznie odpierano. 31 lipca 1944 r., 60 osobowy oddział niemiecki usiłował spacyfikować Proszowice, ale uniemożliwił mu to oddział “Grom” – zginął tylko jeden mieszkaniec, zastrzelony na rynku. Cały teren Rzeczpospolitej Partyzanckiej o powierzchni 1000 km kwadratowych został chwilowo wyzwolony i obsadzony siłami AK. Jednak 10 sierpnia 1944 roku, AK z powodu skierowania w ten rejon znacznych sił niemieckich musiało się wycofać. 

Na budynku Biblioteki Miejskiej znajduję się tablica upamiętniająca bitwę pod Proszowicami, stoczoną przez Wojsko Polskie, z Niemcami we wrześniu 1939 roku. Została ona odsłonięta w 52 rocznicę bitwy. 

Na rynku możemy zażyć odpoczynku w jednej z miejscowej restauracji lub lodziarni, a następnie skierujemy się dalej ulicą  Królewską… 

12. Wysunięta linia umocnień (S9 - S12)

Idąc w dół ulicą Królewską przemieszczamy się dokładnie za dawną, pierwszą linią obrony, która była położona nad samą rzeką Szreniawą. Po lewej stronie miniemy niewielką uliczkę Grzymały-Siedleckiego, gdzie kilkaset metrów dalej, na terenie prywatnym znajdują się co najmniej dwa zasypane, nie zidentyfikowane obiekty (prawdopodobnie Kochbunker i Ringstand 58c). My jednak idziemy dalej ulicą Królewską. Na wysokości bloku 67, w niewielkiej skarpie możemy dostrzec wystający fragment zasypanego Kochbunkra, jego stan wewnątrz jest nieznany. Następnie kierujemy się do końca ulicy Królewskiej i przechodzimy w ulicę Zamkową – tam na łuku drogi, również w skarpie po prawej stronie dostrzeżemy wyraźny betonowy kształt, jest to kolejny ze schronów typu Kochbunker, który również jest zasypany. Dalej kierujemy się do wylotu ulicy Zamkowej, przy Komendzie PSP… 

13. KOCHBUNKER (S13)

Kiedy znajdziemy się na skrzyżowaniu kierujemy się w lewo, tak aby po kilku metrach skręcić ponownie w lewo w niewielką ulicę Zacisze. Na końcu ulicy znajduje się schron typu Kochbunker, który został odkopany i udostępniony. Obiekt ten znajduje się również na niewielkim wzniesieniu i daje doskonałe pole ostrzału na położone poniżej łąki nad Szreniawą. Mniej więcej na wprost tego miejsca, w rzece Szreniawie podczas akcji sprzątania odnaleźliśmy także 13 radzieckich pocisków moździerzowych kaliber 82 mm. Nieco dalej na prawo, na łąkach znajdował się także kolejny Kochbunker, który został wykopany i tam porzucony. Nieznana jest jego pierwotna lokalizacja. Schron ten został przeniesiony do naszego skansenu. Jako ciekawostkę w tym miejscu dodamy, że w rejonie ul. Zacisze w dawnych wiekach znajdowały się zabudowania tzw. “Dworu Królewskiego”. Po powrocie do głównej ulicy, skręcamy w lewo, a następnie w prawo w ul. Leśną, którą kierujemy się na wzgórze – z tego miejsca mamy do wyboru dwie opcje – możemy skierować się prawo ul. Szpitalną, następnie poprzez utwardzony niewielki wąwóz przejść w rejon cegielni w Proszowicach, lub też udać się w to samo miejsce idąc na wprost, a następnie przechodząc przez las. Obie te trasy przeplatają się z przebiegającymi tędy umocnieniami. Aby nie zabłądzić sugerujemy zerknąć na mapę i ustawić GPS w telefonie. 

14. JAJO (S17 - S23)

Kiedy dotrzemy już pod cegielnie położoną na ul. Biały Krzyż, w kierunku zachodnim dostrzeżemy wzgórze nazywane “Jajem”. Wraz ze wzgórzem 239 (leżącym na południe), był to silny punkt niemieckiej obrony. Wiadomo, że pozycje znajdujące się na tych wzgórzach, były dodatkowymi pozycjami, stworzonymi już za główną linią obrony i rowem przeciwpancernym, który otaczał wzgórze od zachodu, północy i wschodu. Na “Jaju” zbudowano 8 schronów (tyle na dziś odkryto), które można ogólnie określić jako Regelbau 51a – jednak różnią się one szczegółami swojej budowy. Schrony te są zbudowane w grupach – 2 x 3 schrony i 1 x 2 schrony, gdzie w każdej z grup występuje jeden schron z korytarzem przelotowym i dwa bez korytarza. Pozycja ta była też, na pewno rozbudowana o kilka schronów drewniano-ziemnych. Na dzień dzisiejszy w rejonie tym udostępniono do zwiedzania jeden schron (o nim poniżej), a pozostałe są niedostępne i większości całkowicie zasypane. Wyjątkiem jest jeszcze schron, który został ogrodzony przez właściciela i do którego obecnie nie ma dostępu. Ten obiekt (S17) charakteryzował się dobudowanym wejściem z cegły od południowej strony korytarza, a także przewodem odprowadzania powietrza z izby do korytarza prowadzonym wewnątrz, izby dokładnie na odwrót niż w pozostałych obiektach. Ciekawostką jest też fakt, że nie wszystkie obiekty pasują wprost do instrukcji budowy schronów typu Regelbau 51a i w kilku z nich nie został zbudowany korytarz przelotowy, a jedynie sama izba. Może to wynikać zarówno z innego przeznaczenia tych obiektów – np. mogą być to schrony amunicyjne, lub z ich położenia – być może posiadały one tylko okop dolotowy, będący odnoga okopu właściwego, który nie zakładał jego dalszego przeprowadzenia, przez co też korytarz nie był potrzebny. Poza wspomnianymi wyżej schronami (dostępnym i tym na terenie prywatnym), w 2018 roku eksplorowaliśmy jeszcze dwa obiekty. Oba z nich były wyraźnie nie ukończone, na podłodze wyraźnie dało się zauważyć nie zalane betonem zbrojenie (być może z braku czasu, a być może z braku materiałów, tudzież wykwalifikowanych robotników), w środku znaleziono też pozostałości drewna szalunkowego.  W większym ze schronów (wersja z korytarzem), w suficie znajduje się kwadratowy otwór, którego nie ma w pozostałych obiektach. Ciekawostką jest, że w trakcie prac znalezione zostały charakterystyczne sześcienne kostki betonu, wykorzystywane do testów jego wytrzymałości. Po wykonaniu dokumentacji, obiekty te zostały ponownie zasypane.  Pozycja ta jednak nadal kryje przed nami wiele tajemnic, ponieważ do dziś eksplorowaliśmy tylko 4 z 8 obiektów.

Niestety do dziś nie udało nam się ustalić ze 100% pewnością przeznaczenia tych obiektów i powodu usytuowania ich akurat w tym miejscu, nie zachowała się lub nie została odnaleziona żadna dotycząca ich dokumentacja. Być może była to pozycja baterii moździerzy 81 mm, jakiś rodzaj stanowiska dowodzenia, lub też po prostu zapasowa pozycja, umożliwiająca dłuższą obronę i tym samym dająca możliwość na wycofanie wojsk. Wiadomo natomiast, że w miejscu tym toczyły się zaciekłe walki prowadzone przez 827 pułk piechoty, 302 Dywizji (Armia Czerwona), któremu w celu przełamania obrony został przydzielony jako wsparcie 368 gwardyjski pułk ciężkiej artylerii samobieżnej z działami samobieżnymi SU-152 i ISU-152. 

15. Regelbau 51a (S24)

Jak już wspomnieliśmy, ze wszystkich schronów zlokalizowanych na wzgórzu zwanym Jajem, tak na prawdę w pełnej okazałości można zobaczyć jeden z nich.

Jest to schron typu Regalbau 51a – o którego konstrukcji więcej można przeczytać w dziale “Fortyfikacje”.

Przeszukując teren natrafiliśmy na niego w 2018 roku, i jeszcze tego samego roku – 2 września przystąpiliśmy do jego odkopania w celu eksploracji. Początkowo, tak jak pozostałe obiekty miał zostać ponownie zasypany, jednak dzięki niezwykłej uprzejmości właściciela pola tak się nie stało, a przed nami stanęło kolejne wyzwanie – czyli zabezpieczenie wykopu i przystosowanie samego obiektu do zwiedzania (obecnie jesteśmy na ukończeniu prac). Dzięki pieniądzom zebranych na zrzutka.pl i dofinansowaniu z programu FIO – małopolska, schron został oczyszczony i zabezpieczony. Wypiaskowaliśmy elementy metalowe i zabezpieczyliśmy je przed korozją, jedną ze stron korytarza przelotowego zabezpieczyliśmy w sposób nie inwazyjny przed osuwaniem się ziemi (wykonanie ściany z cegieł), udrożniliśmy i poprawiliśmy wentylacje, zamontowaliśmy w pierwotnym miejscu piec służący do ogrzewania, zamontowaliśmy drzwi i wykonaliśmy schodu, którą umożliwiają wejście do obiektu, a także zabezpieczyliśmy ściany wykopu. Były to bardzo trudne prace (liczne powodzie w okresie ich realizacji) bez których udostępnienie schronu byłoby niemożliwe – ze względu na jego położenie, notorycznie osuwała się ziemia, a schron był zalewany. Pierwotnie wejście do schronu było możliwe poprzez okopy prowadzące do korytarza przelotowego. 

Wewnętrzne elementy schronu zachowały się w stopniu dobrym lub nawet bardzo dobrym. Jedyną niejasność stanowi uszkodzenie przy wejściu do izby, które nie wiemy czy powstało na etapie budowy, w trakcie działań wojennych czy też już po wojnie np. w celu sprawdzenia sposobu budowy tego obiektu. Ciekawostką jest, że w progu wejścia do izby pozostała osadzona oryginalna belka, pochodząca z czasów budowy tego schronu. Wewnątrz na stalowych dwuteownikach możemy natomiast odczytać oznaczenia – “Künigshütte N.P. 26″, które świadczą o tym, że belki stalowe zostały wykonane w „Królewskiej Hucie” w Chorzowie. W korytarzu na suficie przy obu końcach zostały także prawdopodobnie już po wojnie, odkute dwuteowniki. W obiekcie brakowało komina, jednak sam przewód kominowy ze względu na konieczność ogrzewania został udrożniony i uzupełniony współczesnymi elementami. Wewnątrz znajdziemy także pozostałości po rurze na przewód telefoniczny i elektroniczny.

Docelowo w schronie znajdzie się także zrekonstruowane wyposażenie wnętrza.

16. Skansen Schronów II Wojny Światowej (S15, S16)

“Skansen fortyfikacji” jest próbą odtworzenia w pomniejszonej skali i w bardziej trwałej formie, tego jak wyglądała przebiegająca przez ten teren linia obrony A2. Znajdują się w nim zarówno obiekty oryginalne jak i zrekonstruowane. Niestety obiekt ten został jakiś czas temu zdewastowany i czeka go przy najbliższej możliwości całkowita odbudowa, niemniej jednak jest on cały czas dostępny. W planach jest także jego dalsza rozbudowa o pozyskane z różnych miejsc inne typy obiektów związanych z fortyfikacjami II wojny światowej. 

Sam skansen składa się z trzech obiektów – Ringstand 58c, Kochbunkier i schron drewniano-ziemny, które są połączone między sobą siecią transzei. 

Pierwotnie w tym miejscu znajdował się tylko tzw. “Tobruk”, a więc schron typu Ringstand 58c. Także odtworzony przy schronie fragment okopu, ma swój oryginalny przebieg. Schron ten pierwotnie był praktycznie nie widoczny – był on wypełniony śmieciami gospodarczymi, szkłem, szczątkami zwierząt (kości) oraz ziemią. W 2011 roku przystąpiliśmy do oczyszczenia tego obiektu. W trakcie prac okazało się, że na dnie pozostał przeciwpancerny pocisk artyleryjski – 75 mm – KWK 40 – został on zabezpieczony przez przybyły na miejsce patrol saperski. Ciekawostką jest, że u progu dolnego wejścia możemy znaleźć wyryty, jeszcze w świeżym betonie napis “1944 r”, co jasno wskazuje na datę powstania tego obiektu, który został wybudowany między wrześniem, a grudniem 1944 roku. Sam obiekt zachował się w stanie bardzo dobrym, głównie ze względu na staranność przy jego budowie – w momencie usuwania ziemi ze stropu odkryliśmy pozostałości lepiku, który zapewniał izolacje tego obiektu (pierwotnie nad poziom ziemi wystawał tylko otwór strzelniczy, reszta była przysypana ziemią). Przy otworze strzelniczym zamontowana jest prowadnica pod lawetę karabinową. Wewnątrz obecne są pręty, do których instalowano zasobniki amunicji. 

Kolejnym obiektem, który możemy zobaczyć jest jednoosobowy schron betonowy – typu Kochbunker (o nim również przeczytacie w dziale fortyfikacje). Obiekt ten jednak pierwotnie nie znajdował się w tym miejscu. Odnaleźliśmy go usuniętego z pierwotnego stanowiska, porzuconego na łąkach w okolicach oczyszczalni ścieków w Proszowicach. Można przypuszczać, że to mniej więcej w tym miejscu znajdował się ten obiekt. Prawdopodobnie na którymś z okolicznych wzniesień. Był to jednak na pewno obiekt tzw. pierwszej linii, która w Proszowicach została wzmocniona głównie schronami typu Kochbunker. Obiekt ten został przez nas przeniesiony i osadzony na obecnym miejscu, jako obiekt dostępny do zwiedzania w skansenie. Schron ten był stanowiskiem karabinu maszynowego lub obserwatora. 

Ostatnim obiektem, który można zobaczyć jest zrekonstruowany schron drewniano-ziemny, potocznie nazywany ziemianką. To właśnie tego typu obiektów w naszym rejonie było najwięcej i to one stanowiły, główny rodzaj umocnień. Występowały zarówno jako bierne schrony, ukryte całkiem pod ziemią, ale także jako stanowiska karabinów maszynowych. Obiekt w skansenie jest przykładem obiektu biernego, który został zrekonstruowany na podstawie oryginalnego planu “halbugruppenunterstand”, czyli schronu dla połowy drużyny z niemieckich instrukcji fortyfikacji. Obiekt ten powstał w 2012 roku, wyposażony jest w drzwi i 4 prycze. W chwili obecnej ze względu na zniszczenia obiekt wymaga rewitalizacji.  

Po obiekcie przemieszcza się za pomocą odtworzonych także według instrukcji transzei czyli tzw. okopów. 

Bezpośrednio przy obiekcie przebiegała linia kolejki wąskotorowej. 

17. Ringstand 58c (S14)

Po zaledwie kilku krokach ul. Kolejową, po prawej na polu uprawnym możemy dostrzec kolejny schron typu Ringstand 58c. Schron jest obecnie zasypany ziemią, jednak jest on o tyle ciekawy, że jako jedyny z obiektów nosi wyraźne ślady dość znacznego uszkodzenia, prawdopodobnie wskutek wybuchu. W widocznej górnej części można zobaczyć wystające zbrojenie i fragmenty uszkodzonego betonu. Co stało się z tym obiektem? Do końca nie wiadomo, być może wysadzono w nim już po wojnie, zebraną z okolicy amunicję i niewybuchy, lub też został on uszkodzony w wyniku samych działań wojennych. Stan obiektu wewnątrz jest nieznany. 

18. Magazyny zbożowe

Magazyny zbożowe i budynki Związku Plantatorów Tytoniu, wraz ze stacją kolei wąskotorowej to w okresie II wojny światowej centrum gospodarcze Proszowic. Obecnie w jednym z magazynów, powstaje nasze muzeum historyczne. Same budynki, jednak ze względu na swoją konstrukcje, położenie i przeznaczenie, są istotnymi obiektami historycznymi. Do dziś z oryginalnych budynków pozostały jedynie dwa obiekty, które i tak w większości zostały zaadaptowane do nowych funkcji i przebudowane. W miejscu tym nie było także wcześniej przebiegającej obecnie ul. Nowej, a w jej miejscu znajdowała się waga i inne budynki. 

Jednak przejdźmy do historii… To właśnie w budynkach Związku Plantatorów Tytoniu, po zajęciu w lipcu 1944 roku Proszowic przez oddziały partyzanckie, stacjonowało dowództwo wraz z dowódcą Jerzym Biechońskim. Następnie, w nie istniejącym już baraku (widoczny na zdjęciu historycznym), został utworzony prowizoryczny szpital dla około 150 osób, gdzie trafiały osoby chore i ranne, które szukały schronienia w Proszowicach po upadku Powstania Warszawskiego. 

Obiekty te odegrały także pewną rolę w walkach armii niemieckiej z Armią Czerwoną w styczniu 1945 roku. Według raportów obiekty te były punktem oporu niemieckiego, który wykorzystywał zabudowania jako pozycje obronne. Natomiast według przekazów, żołnierze Armii Czerwonej po zajęciu budynków Związku Plantatorów Tytoniu zaczęli spożywać zgromadzony w magazynach alkohol, co miało rozluźnić szeregi rosyjskie i ułatwić kontratak oddziałów niemieckich. Niemcy znając skłonności Armii Czerwonej, do spożywania mocniejszych trunków, mieli ten fakt także dodatkowo wykorzystać, staczając w stronę pozycji czerwonoarmistów, wagon kolejowy wypełniony wódką. 

To już koniec szlaku na terenie miasta – zapraszamy na część powiatową, którą jednak już sugerujemy zwiedzać przy użyciu roweru lub też samochodu. 

CZĘŚĆ 2 - POWIAT PROSZOWICKI

19. Młyn w Piotrkowicach Wielkich (fabryka broni)

Na terenie wsi Piotrkowice Wielkie znajduje się stary młyn, obecnie nie funkcjonuje lecz stanowi atrakcję dla miłośników broni ASG gdyż obecny właściciel Stanisław Śmitkowski wraz z Sebastianem Oliwą stworzyli w nim arenę do rozgrywania turniejów o charakterze militarnym.  Mało kto wie, że młyn już miał za sobą styczność z bronią gdyż w czasie drugiej wojny światowej znajdowała się tutaj montownia granatów i magazyn broni dla walczących z okupantem niemieckim. Produkcja Konspiracyjna Broni “Ubezpieczalnia” “Montownia nr 1 Zachód” znajdowała się w Piotrkowicach Wielkich k/Proszowic w młynie rodziny Śmitkowskich. Jej kierownikiem był pchor. “Mat” Bogdan Śmitkowski. W skład komórki montażowej wchodzili: Fabian Śmitkowski, Wacław Adamczyk, Wacław Rodak, Marta Nowak “Alda” a w zakresie transportu Roman Nowak “Nina”, mąż Marty. Warsztat produkujący granaty znajdował się w pomieszczeniach piwnicznych młyna. Ciągły ruch kamieni młyńskich i szum spadającej wody zagłuszał pracę w warsztacie. Nadzór nad produkcją granatów ręcznych sprawował szef uzbrojenia Okręgu Kraków por. Bolesław Ostrowski ps. “Bolko”. W jedną z lipcowych nocy 1944 roku rodzinny dom Bogdana Śmitkowskiego został otoczony przez Gestapo, które domagało się wydania jego brata. “Mat” miał przygotowany wcześniej plan ucieczki w razie takiej sytuacji. Droga ucieczki prowadziła z pokoju ( obok młyna) przez piwnice w młynie, nad rzekę i dalej w pola. Mimo że miał możliwość ucieczki nie skorzystał z tej opcji z kilku powodów: Nie chciał zostawiać w domu swojej mamy Antoniny i swojego brata Fabiana, spodziewając się represji wobec nich, a także ewentualnych rewizji w zabudowaniach, w których w tym czasie ukrywało się dwóch skoczków cichociemnych i zmagazynowane były znaczne ilości broni oraz amunicji ze zrzutów. Dobrowolnie oddał się w ręce Gestapo, którzy przyjechali tylko po to by go aresztować. Został zadenuncjowany przez nieznane osoby współpracujące z Niemcami. Aresztowany został osadzony w więzieniu w Miechowie i mimo tortur nie wydał nikogo lecz przy kolejnym przesłuchaniu ( 7 Lipca 1944) gestapowiec kopnął go, ten nie wytrzymał i zadał kajdankami Niemcowi silny cios w głowę, a stojący obok drugi gestapowiec zastrzelił Bogdana. ( Z relacji Henryka Jasińskiego ps. “Sęp” ). Pochowany został na cmentarzu w Miechowie, a w 1948 jego zwłoki ekshumowano i złożono w grobowcu rodzinnym w Koniuszy. Pośmiertnie otrzymał stopień Kapitana. Na pamiątkę jego bohaterskiej śmierci a wcześniej działalności w AK, staraniem rodziny i byłych Żołnierzy Armii Krajowej w 2003 r. na cmentarzu w Proszowicach odsłonięta została tablica poświęcona jego pamięci i pamięci Romana Nowaka.

20. Pomnik w miejscu egzekucji wykonanej przez Niemców w Gnatowicach

Jeśli w Gnatowicach, zboczymy z głównej drogi prowadzącej do Koniuszy, w kierunku tzw. Góry Kościelnej (widoczna wyraźnie skarpa), natrafimy pod nią na krzyż i tablicę. W miejscu tym w 17 czerwca 1943 roku Niemcy wykonali egzekucję. Zginęli – Anna Motłoch (l. 55), Aleksandra Warchoł (l.23), Danuta Warchoł (półtora roku), Józef Warchoł (l. 77), Helena Warzecha (l.22), Stanisław Warzecha (l.24) z Batalionów Chłopskich, oskarżeni przez tajnego funkcjonariusza policji kryminalnej w Miechowie o kontakty z ruchem oporu i rozstrzelani przez SS. Zwłoki zakopano w polu, a później ekshumowano na cmentarz w Koniuszy. Kolejne 6 osób aresztowano i osadzono w Miechowie, po kilku dniach śledztwa zostali oni zwolnieni.

21. Pomnik zamordowanych w Łyszkowicach

Pomnik znajduje się we wsi Łyszkowice (gmina Koniusza) w polach, daleko od zabudowań – prowadzi do niego utwardzona droga. Upamiętnia on ofiary niemieckiej egzekucji, która miała miejsce 28 stycznia 1944 roku, a ofiarami tymi byli młodzi mężczyźni wsi Łyszkowice, Posądza oraz po jednym z Wierzbna, Siedlisk i Nowej Wsi. Niemcy chcieli w ten sposób ukarać ludność za przeprowadzony wcześniej napad na pociąg kolejki wąskotorowej, której trasa przebiegała przez te wsie. Egzekucja rozpoczęła się około godziny 11. Na łąkę znajdującą się we wsi Łyszkowice niemieccy żołnierze sprowadzili 150 aresztowanych mężczyzn. Ustawiono ich w czwórkach. Jeden z Niemców zadał pytanie poprzez tłumacza, żądając wydania sprawców napadu. Ponieważ brak było odpowiedzi ze strony zatrzymanych, postanowiono więc ich przesłuchać. Według świadków zdarzenia, osobą zajmującą się zadawaniem pytań i przesłuchiwaniem był najprawdopodobniej żandarm – Baumgarten Wilhelm. Ten sam żołnierz zbierał informacje o tym, ile posiadają ziemi, czy są żonaci oraz ilu jest mężczyzn w domu. Tym sposobem zostało wysegregowanych 40 osób (wypuszczono starszych, żonatych i tych gdzie w domu było mniej niż 2 mężczyzn). W międzyczasie przybył na miejsce dowódca kopalni gipsu w Posądzy, aby zabrać pracowników kopalni, ponieważ nie mogła ona należycie funkcjonować. W ten sposób zwolniono około 3 mężczyzn. Baumgarten zapytał tłumacza, jaki jest dzień miesiąca. Słysząc datę 28 stycznia, rozkazał wybrać 28 mężczyzn, a resztę wypuścić do domu. Po odejściu 12 kolejnych osób, na miejscu egzekucji zostało 28 skazanych na rozstrzelanie. Przystąpiono do egzekucji. Jeden z Niemców polecił pierwszej czwórce biec przed siebie. Mężczyźni posłusznie wykonali polecenie, a wtedy Niemcy zaczęli do nich strzelać z broni maszynowej, następnie podchodząc do rannych i dobijając ich bronią ręczną. Jednemu z biegnących prawie udało się uciec lecz do rowu zabrakło mu zaledwie kilkanaście metrów. Pozostałym aresztowanym polecono ustawić się w szeregu, a następnie położyć się twarzą do ziemi a głowy położyć na dłoniach. Do dalszej części egzekucji przystąpiło 4 niemców w tym Baumgarten. Podeszli oni do leżących w szeregu mężczyzn i po wyjęciu pistoletów strzelali im w tył głowy i w ten sposób każdy zabił po 6 z nich. Po wszystkim wydali polecenie by pochować ciała w miejscu egzekucji a obowiązek ten spoczął na Stanisławie Solarzu, sołtysowi Łyszkowic. Wojsko oddaliło się w kierunku Proszowic i Miechowa, a do kopania dołu przystąpili strażacy OSP Łyszkowice i wraz z rodzinami ofiar wspólnie pochowali zwłoki, które owijano w koce a dodatkowo przy każdym ciele umieszczano małą butelkę w której wnętrzu była zwinięta kartka z danymi osobowymi. Podczas pochówku nie ustalono tożsamości dwóch mężczyzn gdyż byli przywiezieni przez niemców osobno lecz z czasem zgłosiły się ich rodziny i zidentyfikowano ich jako Zygmunta Czekaja i Józefa Podsiadło. Po wojnie została dokonana ekshumacja, a ofiary ekshumacji spoczywają dziś w grobach indywidualnych, a także w grobie zbiorowym na cmentarzu w Koniuszy. Kolejny pomnik upamiętniający zamordowanych znajduje się także na skrzyżowaniu w centrum wsi Posądza, pierwotnie znajdował się on w Łyszkowicach, jednak został przeniesiony.  

22. Mogiła Żołnierza Polskiego z września 1939 r. w Przesławicach

W Przesławicach, przy drodze relacji Proszowice-Słomniki, na skrzyżowaniu z drogą prowadzącą do Koniuszy, na usypanym kopcu znajduje się “kapliczka”. Według źródeł archiwalnych w miejscu tym pochowano Żołnierza Wojska Polskiego – Eryka Moryca (urodzonego w Katowicach), który poległ we wrześniu 1939 roku. Wszystko wskazuje na to, że spoczywa on w tym miejscu do dzisiaj, a dokładną lokalizację jego mogiły postaramy się ustalić w przyszłości.

Prawdopodobnie żołnierz ten zginął w 6.IX.1939 r. w wyniku starcia 201 pułku piechoty z wojskami niemieckimi. Oddziały Polskie zajęły lasek na północ od Koniuszy i wzgórze 284, prowadząc z tych pozycji ostrzał artyleryjski i z broni maszynowej, w kierunku nacierających zza Szreniawy niemieckich czołgów i piechoty. Polskie pozycje zostały ostrzelane przez artylerie, a same walki trwały od południa do samego wieczora i zakończyły się odrzuceniem oddziałów niemieckich. Pułk wycofał się i prowadził dalsze starcia. Zastanawia fakt, że w wyniku tych działań zginął prawdopodobnie tylko jeden żołnierz (o tylu mówią dokumenty, chociaż nie wyklucza to że poległych zabrano z miejsca walk), a kilka godzin później w Proszowicach, dokonała się odwrotna sytuacja i doszło tam praktycznie do masakry polskich oddziałów. 

Być może wyjaśnieniem tego są doskonałe do obrony pozycje jakie zajęły polskie oddziały – dokładnie w tych samych miejscach 6 lat później okopały się wojska niemieckie, także zadając ciężkie straty atakującym żołnierzom Armii Czerwonej. W tym przypadku czerwonoarmiści przełamali jednak po ciężkich starciach obronę niemiecką. 

23. Poczta w Koniuszy (Sztab 106 DP AK)

Według źródeł budynek poczty we wsi Koniusza w czasie drugiej wojny światowej służył jako Urząd Gminy, a należał do Marty i Romana Nowaków. Oprócz tej funkcji pełnił jeszcze rolę siedziby sztabu Inspektoratu Rejonowego “Maria” i 106 Dywizji Piechoty AK. Przebywały w Nim takie osoby jak mjr Łukasz Grzywacz, mjr/ ppłk Bolesław Nieczuja-Ostrowski czy gen. bryg. Stanisław Rostworowski, który w końcu Lipca 1944 jako inspektor Komendy Głównej Armii Krajowej w budynku Urzędu Gminy w Koniuszy mianował dowódców miejscowych oddziałów bojowych AK. Kwaterowali w nim również Cichociemni, a schronienie tutaj znajdowali ludzie ścigani przez gestapo. Ukrywali się tu nawet przez pewien czas uciekający przed zagładą żydzi. Uzyskała w tym domu pomoc inteligencja krakowska , w tym żony oficerów z przedwojennych jednostek stacjonujących w Krakowie. Pomagano także wysiedlonym z Pomorza, Wielkopolski, Śląska czy Warszawy. Wspomniani właściciele domu wspomagali działalność konspiracyjną na różne sposoby gdyż sam Pan Roman ( ps. Nina) i Jego żona Marta (ps. Alda) byli aktywnie działającymi żołnierzami AK. Roman był zaangażowany w czasie akcji “Burza” gdyż zajmował się odbiorem i zabezpieczaniem zrzutów, broni i sprzętu. Wystawiał także sfałszowane dokumenty dla różnych osób, w tym m.in. dla zrzuconego do Polski w Maju 1944 r. na terenie Wierzbna gen. bryg. Leopolda Okulickiego. Zaangażował się on w organizację konspiracyjnych montowni granatów i magazynów broni w Kacicach i w Piotrkowicach Wielkich. W pracy tej pomagała mu również żona Marta. Pełniła Ona funkcję komendantki skrzynki kontaktowej między Komendą Okręgu- Krakowskiego “Muzeum” w Krakowie a inspektorem Ispektoratu Rejonowego AK “Maria” w jego miejscu postoju w Koniuszy. Obecnie na budynku poczty widnieją pamiątkowe tablice, które mówią o funkcji tego domu w latach wojny oraz zawierają informacje na temat wydarzeń, które miały tutaj miejsce. Oprócz tego w budynku spotykają się członkowie koła Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych.

24. Miejsce egzekucji w Posądzy

Na skrzyżowaniu głównej drogi relacji Proszowice-Kraków, z drogami prowadzącymi w kierunku Wierzbna i Koniuszy, w Posądzy przy remizie miejscowej OSP, znajdziemy niewielki pomnik w formie głazu, na którym została umieszczona tablica. Jest to miejsce egzekucji wykonanej 22 lipca 1943 roku, przez oddział SS z Miechowa. Rozstrzelane zostało 6 osób – Teofil Nowak (l.12), Maria Wierzbanowska (l.60), Stanisław Wierzbanowski (l.65), Katarzyna Żmuda (l.40), Teresa Żmuda (l.17.), Zdzisław Żmuda (l.15). Powodem egzekucji było udzielanie pomocy Żydom. Zostali oni zakopani w polu, a później ekshumowani i pochowani na cmentarzu w Koniuszy.

25. Pomnik upamiętniający zrzuty w Wierzbnie

Pomnik znajduje się we wsi Wierzbno (gmina Koniusza), na wzgórzu przy lesie. Został on zaprojektowany przez Karola Jakubowskiego i odsłonięty 10 Października 1993 roku by upamiętnić lądowanie Cichociemnych w tym gen. bryg. Leopolda Okulickiego, którzy nocą z 21 na 22 maja 1944 roku zostali tutaj zrzuceni by stawiać opór niemieckiemu okupantowi. Według zapisów kroniki wsi Szarbia, wraz ze skoczkami zrzucono także duże ilości broni i amunicji. Pomnik ma kształt zwężającego się niczym skrzydło samolotu obelisku na którym umieszczono tablicę inskrypcyjną oraz Znak Spadochronowy Armii Krajowej. W uroczystościach odsłonięcia pomnika wzięli udział m.in z-ca Delegata Rządu na Kraj w okresie okupacji minister Adam Bień, gen. bryg. „Tytus – Bohdan Zieliński, gen. bryg. Franciszek Kamiński, brat gen. „Niedźwiadka”, żona ppor. „Dewajtisa”. Przybyli też żołnierze AK z całej Polski, w tym delegacja Baonu „Parasol” z Warszawy. Z tablicy możemy odczytać: „Tutaj nocą z 21 na 22 maja 1944 roku ze zrzutu na placówkę „Kos” w Wierzbnie lądowała ekipa Cichociemnych „Weller-2” Gen. bryg. Leopold Okulicki „Kobra” por. Marian Golasz „Góral-2” Rtm. Krzysztof Grodzicki „Jabłoń-2” Ppor. Władysław Marecki „Żabik-2” Ppor. Zbigniew Waruszyński „Dewajlis-2” Kpt. Tomasz Wierzejski „Zgoda-2” By walczyć o wyzwolenie Ojczyzny 1993 Rodacy”. Obiekt ten stanowi miejsce pamięci gdzie cyklicznie organizowane są uroczystości związane z upamiętnieniem tych wydarzeń.

26. Izba pamięci w Szarbi

W Szarbi znajduje się Izba Pamięci im. gen. Leopolda Okulickiego, która została założona w 1984 roku, przez żołnierza AK – Fryderyka Marcińskiego ps. “Balacha”. Jest to niewielka ekspozycja muzealna utworzona w prywatnym domu, gdzie w 44 roku, przez dwie noce w przylegającej do zabudowań stodole, ukrywał się Leopold Okulicki. W środku domu (ze względu na brak zgody ówczesnych władz na montaż na zewnątrz), znajduje się tablica pamiątkowa upamiętniająca pobyt generała, a także lądowanie grupy Cichociemnych w Wierzbnie – talcie ufundowali żołnierze AK, 106 DP i BCh. W miejscu tym znajdują się pamiątki z działalności ruchu oporu w rejonie Proszowic i Koniuszy – m.in. pamiątkowe albumy, zdjęcia, listy, medale, kontener na broń i wiele innych przedmiotów.

Źródło i zdjęcia: Izba Pamięci im. gen. Leopolda Okulickiego w Szarbi 

27. Mogiła w Żębocinie

Cmentarz w Żębocinie, jest kolejnym miejsce gdzie spoczywają żołnierze polegli w styczniu 1945 r. Prawdopodobnie są to żołnierze, który zginęli w trakcie walk w rejonie Jakubowic i Żębocina, ponieważ bezpośrednio po walkach ciał nie przewożono, tylko chowano na miejscu – na cmentarzach parafialnych, lub jeśli takich nie było to w innym wyznaczonym miejscu. W przypadku Żębocina mamy do czynienia z mogiłą zbiorową. Jak możemy odczytać z tablicy pochowano tam żołnierzy Polskich, Rosyjskich i Niemieckich. Jednak żołnierze  Polscy, poza niewielkim udziałem sił partyzanckich nie brały w 1945 roku udziału w walce. Tak więc jest to prawdopodobnie mogiła żołnierzy Radzieckich i Niemieckich. W miejscu tym spoczywa 27 żołnierzy Armii Czerwonej i nieokreślona liczba żołnierzy niemieckich. Być może na miejscu tej mogiły, znajdowała się wcześniej mogiła żołnierzy z I wojny światowej –  29 żołnierzy armii austro-węgierskiej oraz 17 żołnierzy armii rosyjskiej.

Na cmentarzu tym znajdziemy także mogiłę, żołnierzy Armii Kraków – Andrzej Papaj i Mieczysław Sroga poległych 6 września 1939 roku, w walce z wojskami niemieckimi. 

28. Lotnisko polowe w Klimontowie

W Klimontowie w rejonie drogi biegnącej obok ośrodka zdrowia w kierunku Szczytnik, na przysiółku nazywanym “Wielopole”, na polu skoszonej koniczyny w sierpniu 1939 roku utworzone zostało lotnisko polowe. Jak widać na zdjęciu z powietrza, teren ten jest wyjątkowo płaski i równy. Na kilka dni przed wybuchem wojny przebazowano tutaj 24. Eskadrę Rozpoznawczą z Krakowa. Hangarami i parkiem maszynowym lotniska, były drzewa pobliskiego parku, w którym umieszczono także namioty, amunicję i paliwo – kilkadziesiąt metrów dalej znajdował się dworek, gdzie zamieszkało dowództwo jednostki. Pozostali żołnierze zamieszkali w szkole i gospodarstwach wiejskich. 

Przerzut na lotnisko odbył się z zachowaniem wszelkich środków ostrożności – samolot w nocy odlatywał pojedynczo, a kolejny startował po zamaskowaniu poprzedniego. Dzięki temu na lotnisku w Rakowicach nie pozostały żadne jednostki bojowe, co uchroniło je przed zbombardowaniem 1 września.

Eskadra wzięła aktywny udział w działaniach wojennych, do czasu ewakuacji do Rumunii wykonała najwięcej lotów bojowych ze wszystkich eskadr rozpoznawczych, ponosząc najmniejsze straty. Wykonała 57 zadań bojowych, w tym dwie wyprawy bombowe tracąc – 3 samoloty, 2 zabitych, 1 rannego, 1 wziętego do niewoli.

Eskadra rozpoznawała m.in. rejon Częstochowy i Podhala, czyli newralgiczne styki Armii “Kraków, z sąsiednimi “Łódź” i “Karpaty”, wykonała także loty w rejon Katowic i Cieszyna. Przeprowadziła udane bombardowanie w rejonie Częstochowy, nie ponosząc strat.  3 września, eskadra otrzymała zadanie zbombardowania niemieckiej kolumny zmotoryzowanej w rejonie trasy Jabłonka-Rabka, aby “osłonić” 10 Brygadę Kawalerii płk. Stanisława Maczka. Przeprowadzony z zaskoczenia atak zakończył się sukcesem.

Po powrocie z akcji 3 września, 24. Eskadra otrzymała rozkaz opuszczenia Klimontowa i skierowania się do Ułęża niedaleko Dęblina. W Klimontowie pozostawiła zakopane w ziemi 60 bomb, na których wykorzystanie liczono w przyszłości. Przez kolejne 2 tygodnie eskadra prowadziła skuteczne działania, nie mając strat w ludziach. 

Dwóch poległych lotników z 24. Eskadry to lotnicy, którzy ostatni raz wystartowali 3 września z Klimontowa – ppor. obserwator Tadeusz Prędecki i kpr. strzelc Rudolf Widucha.

Opracowano na podstawie artykułu Mateusza Drożdż  / 24IKP

29. Miejsce katastrofy Liberatora

W nocy z 16 na 17 sierpnia 1944 roku, nad Ostrowem rozległ się wielki huk – w powietrzu wybuchł wracający znad Warszawy Liberator. Spadł on na pola we wsi. Tak zaczniemy opis tego miejsca. Był to jeden w wielu lotów nad walczącą w Powstaniu Warszawę. Tym razem lot wykonywał B-24J „Liberator” o numerze EW-248, z 31 Dywizjonu South African Air Force (SAAF). Misje udzielenia wsparcia Warszawie, prowadziła 15 armia powietrzna, a konkretniej 205 grupa, która wysłała do zadania 5 polskich maszyn z eskadry do zadań specjalnych, 7 maszyn RAF-u i samolotu z 31. Dywizjonu SAAF, w tym właśnie rozbitego Liberatora. Samoloty miały zrzucić ładunek na kilku wyznaczonych zrzutowiskach pod Warszawą. Starty miały rozpocząć się wieczorem, tak aby nad teren zajętym przez wroga, przez większość czasu lot odbywał się pod osłoną nocy. Samoloty nie leciały bezpośrednio nad Warszawę, tylko kierowały się przez Bałkany, tak aby uniknąć artylerii przeciwlotniczej wroga. Załogę samolotu stanowiło 8 osób. W tym 28 letni dowódca Major I.D.M. Odendaal, który w momencie gdy dowódca Dywizjonu stwierdził, że nie zamierza nakazywać swoim lotnikom lotów nad Warszawę odpowiedział: „Sir, źle by wyglądało gdyby Południowoafrykańczycy odmówili pomocy Polakom. Jeśli nie chce pan wydawać rozkazu niech polecą ochotnicy. Ja się zgłaszam”. Po tym zgłosili się wszyscy lotnicy dywizjonu. Pozostali członkowie załogi to: drugi pilot Lt. J.C.C. Groenweld, nawigator Lt. B.T. Loxton, radiooperator Lt. A.J. Hastings, i strzelcy, WO.I J.B. Erasmus, WO.II J.A.C. Steel i Lt. T.T. Watson. Najmłodszym z nich był 18- letni Steel, pozostali mieli od 21 do 27 lat.

Po stracie w okolicach godziny 19, z bazy we Włoszech Liberator skierował się nad Polskę, około godziny 23 minął Tatry. W trakcie lotu napotkał nocne myśliwce z 4./NJG 100. Nie jest jednak jasne co stało się z Liberatorem, bo myśliwce nie raportowały zestrzelenia. Dziennik 31. Dywizjonu jako przyczynę zestrzelenia podaje ogień artylerii przeciwlotniczej, natomiast dowódca innego Liberatora twierdził, że EW-248 ostrzelał nocny myśliwiec. Jedno jest pewne – uszkodzony Liberator wybuchł i rozleciał się nad Ostrowem. Praktycznie cała załoga zginęła – przeżył tylko drugi pilot Lt. Groenwald, który wyskoczył ze spadochronem zakładając go już w locie w powietrzu. Został on poparzony. Pomocy udzielili mu miejscowi mieszkańcy, a następnie oddziały AK, które skierowały go do szpitala polowego. Lotnik chciał przystąpić do AK, jednak ze względu na nieznajomość języka i inny klimat odwiedziono go od tego pomysłu. Po nadejściu frontu i przejściu Armii Czerwonej, wrócił on do swojego kraju. Pozostali członkowie załogi zostali pochowani, na miejscu, a następnie przeniesiono ich na cmentarz w Rakowicach. Miejscowa szkoła w Ostrowie nosi imię „Lotników Alianckich”, a na niej znajduje się tablica upamiętniająca załogę Liberatora. Więcej ze zdjęć z miejsca katastrofy zostało opublikowanych w artykule na naszej stronie.

Samolot, którym lecieli lotnicy z SAAF to B-24 Liberator, czyli amerykański ciężki bombowiec, z czterema silnikami gwiazdowymi Pratt&Whitney R-1830-65 o mocy 1200 KM. Wykorzystywany jako bombowiec, samolot patrolowy i maszyna do zrzutów zaopatrzenia, a także transportu.

30. Mogiła w Bobinie

Poległych w 1945 roku żołnierzy pochowano także na cmentarzu w Bobinie. Do dnia dzisiejszego w tym miejscu zachowała się jedynie wąska, prostokątna mogiła, która jednak nie oddaje zupełnie faktycznego rozmiaru tej mogiły. Liczba pochowanych żołnierzy z 1945 r. jest nieznana. Jednak w miejscu tym pochowano żołnierzy już wcześniej – oficjalnie ma tam spoczywać 296 osób – 152 żołnierzy armii austro-węgierskiej i 144 armii rosyjskiej.  Jednak i ta liczba wydaje się zaniżona – według dokumentów z przed II wojny światowej, w mogile miało znajdować się 2303 poległych, w tym Ci ekshumowani z innych cmentarzy. Faktyczna liczba pochowanych jest więc trudna do ustalenia, jednak dodatkowe ekshumacje wskazują jasno na to, że jest tam pochowanych na pewno więcej niż 296 żołnierzy.  

W trakcie wykonywania wykopów pod nowe grobowce, zdarza się natrafić na pochówki, w których da się zidentyfikować uzbrojenie lub tez umundurowanie wojenne. 

31. Ringstandy 58c w Gruszowie (S25 i S26) i pozostałe fortyfikacje

W Gruszowie w polach za zabudowaniami, w niewielkiej od siebie odległości możemy znaleźć kolejne  dwa schrony typu Ringstand 58c. Jeden z nich można dostrzec z drogi. Położone są one na polach uprawnych za zabudowaniami. Wnętrze schronów jest całkowicie zasypane, a widoczne są tylko ich górne fragmenty. Stan zachowania obiektów wewnątrz nie jest znany. Ponadto w Gruszowie na kilku wzgórzach możemy znaleźć zachowane do dziś pozostałości po innych fortyfikacjach. Na jednym ze wzgórz, które obecnie jest porośnięte lasem możemy zobaczyć 2 linie okopów i 4 miejsca, w których znajdowały się schrony drewniano-ziemne. Okopy widoczne są jako wyraźne, zygzakowate zagłębienie terenu, natomiast miejsca po “ziemiankach” przypominają rozległe leje. Na kolejnym ze wzgórz, sytuacja wygląda podobnie jednak zachowane fragmenty umocnień są płytsze. Według radzieckiej mapy rozpoznania w rejonie wsi Gruszów i Mniszów, powinna znajdować się bateria niemieckiej artylerii. 

W miejscowości tej znajduje się także mogiła – prawdopodobnie dawny “cmentarz choleryczny”, w której pierwotnie pochowano żołnierzy niemieckich i radzieckich. Żołnierze Armii Czerwonej zostali ekshumowane na cmentarz w Proszowicach, natomiast żołnierze niemieccy spoczywają w tym miejscu do dziś. 

32. MOGIŁA OFIAR TERRORU HITLEROWSKIEGO W GRUSZOWIE

W Gruszowie, blisko pogranicza z Kucharami, w niewielkim lasku kilkadziesiąt metrów od drogi (widoczny nagrobek), na starym XIX wiecznym cmentarzu cholerycznym zostały pochowane kolejne ofiary terroru hitlerowskiego: Zygmunt Obora (l.25) z Gruszowa, który figurował na liście policyjnej – został rozstrzelany. Ludwik (l.35) i Maria (l.32) Kondkowie z Sambora na Ukrainie zostali rozstrzelani za nielegalny handel. Egzekucji dokonało Jagdkommando w styczniu 1943 roku. 

33. Pozostałości fortyfikacji w Kucharach

W Kucharach do dnia dzisiejszego, na kilku wzgórzach zachowały się fragmenty umocnień z II wojny światowej. Są to głównie pozostałości po okopach i schronach drewniano-ziemnych (podobnie jak w Gruszowie). Na podstawie analizy przebiegu linii obrony w tym rejonie, można wnioskować, że był to bardzo silnie ufortyfikowany rejon. Stojąc na okolicznych wzgórzach, gdzie znajdowały się umocnienia, można się przekonać jak doskonały rozpościera się stamtąd widok w kierunku potencjalnego natarcia i jak dobre do obrony były to pozycje. Dodatkowo w rejonie tym można zobaczyć także fragment innych umocnień – konkretnie skarpę przeciwczołgową i pozostałości rowu przeciwpancernego. W rejonie tym miały też powstać lub też powstały (jednak nie zostały zlokalizowane, lub zostały zniszczone) schrony typu Regelbau 668 i Regelbau 701, budowę tego typu umocnień w tych okolicach wizytował generał Bacher, jednak nie zachowały się dokumenty mówiące o tym, że obiekty te zostały ukończone. Dodatkowo w Kucharach, koło mostu na rzece Szreniawie pochowano żołnierzy rosyjskich, który następnie ekshumowano na cmentarz w Proszowicach. A przy jazie kilka lat po wojnie stał niesprawny niemiecki czołg. 

34. Ringstandy 58c w Hebdowie (S27-S30)

Pozycje w Hebdowie, Jaksicach i Dolanach miały umacniać rejon przylegający do rzeki Wisły. Niemcy wyznaczyli ten rejon fortyfikacji jako tzw. “Schwerpunkt” położony “na załamaniu linii po obu stronach Wisły”. To właśnie dlatego w tym rejonie przewidziano budowę 15 schronów typu Ringstand 58c, z których 4 znajdują się właśnie w Hebdowie. Większość z tych obiektów położona jest w polach uprawnych i jest po prostu zasypana (widoczne górne fragmenty), jednak jeden ze schronów – położony przy drodze relacji Kraków-Sandomierz, został kilka lat temu odkopany. Co ciekawe, fragment linii obrony, na której znajdują się schrony został zbudowany dopiero w drugiej kolejności. Najpierw powstały umocnienia na wysokości Jaksic, a dopiero później zaczęto budować te w Hebdowie. Pozycja ta była prawdopodobnie “zapasową” linią obrony (tak by wynikało z instrukcji) i znajdowała się za główną pierwszą linią w tym za rowem przeciwpancernym. Ciągnęła się ona mniej więcej do Grębocina, gdzie zlokalizowane były stanowiska artylerii. W rejonie tym stacjonowała także połowa (druga połowa w Proszowicach) jednostki Fest.Pak. 4/IV czyli 6-7 dział artylerii przeciwpancernej. Tak silna obrona miała zapewnić utrzymanie przepraw na Wiśle, co z kolei miało pozwolić na przerzut wojsk – wycofanie się lub też wysłanie wsparcia. 

Ciekawostką jest, że w Hebdowie linia umocnień pomiędzy dwoma z obiektów przebiegała przez biegnący tam wąwóz, według relacji mieszkańców nad wąwozem tym zbudowano drewnianą kładkę, która łączyła okopy po obu stronach.

Pierwszy z obiektów położonych w tym miejscu znajduje się przy skarpie wiślanej, jest w dużej mierze zasypany i ledwo widoczny. Kolejne są już położone na co raz wyższych okolicznych wzniesieniach. W przypadku 3 obiektów widać ich znaczne fragmenty wystające ponad fragment gruntu, do jednego położonego bezpośrednio przy drodze Kraków-Sandomierz można także wejść do środka. 

35. Ringstandy 58c w Jaksicach (S31-S35)

W Jaksicach możemy znaleźć kolejne 5 schronów typu Ringstand 58c. Wnętrza większości z nich, poza jednym który jest położony na prywatnej działce, są w całości zasypane. Można zobaczy tylko ich wystające ponad poziom gruntu otwory strzelnicze i w niektórych przypadkach, górne fragmenty obiektów. Były one częścią tej samej pozycji co schrony w Hebdowie i Dolanach, czyli tzw. “Schwerpunktu” położonego “na załamaniu linii po obu stronach Wisły”. Schrony w Jaksicach stanowiły pierwszą linię obrony, a pomiędzy nimi a schronami w Hebdowie został wykonany rów przeciwpancerny. Przez rów ten wykonano 2 tymczasowe przejścia. Wszystkie obiekty były połączone okopami, a w rejonie tym znajdowały się także schrony o konstrukcji drewniano-ziemnej. Ten wzmocniony punkt, miał także za zadanie ochronę powstałych i planowanych w tym miejscu przepraw na Wiśle. Znajdowały się one za linią schronów w Jakiscach, a przed linią schronów w Hebdowie.  Wiadomo też, że na północ od drogi Śmiłowice – Jaksice, stacjonowały 2 działa przeciwpancerne  ze wspomnianej już Fest. Pak. Kp. 4/.IV , przy których pozycjach wykonano schrony – prawdopodobnie drewniano-ziemne, które były schronieniem dla załogi. Na północ od tej drogi miały również powstać schrony Regelbau 668 i 701.

36. Mosty na Wiśle

Naturalna przeszkoda jaką była rzeka Wisła, stanowiła wyzwanie dla obu walczących stron. Zarówno wojska niemieckie jak i rosyjskie potrzebowały przepraw na Wiśle, które pozwalałyby na przerzucenie wojsk, przeprowadzenie natarcia, wysłanie posiłków czy też wycofanie się. Takie przeprawy powstały też na Wiśle w rejonie Powiatu Proszowickiego. Na mapie po lewej stronie, widzimy że zakładano powstanie 4 przepraw. Miały to być mosty pomiędzy Świniarami, a Sierosławicami lub Śmiłowicami, a także most w Nowym Brzesku.  Idąc kolejno od lewej:

  • most w Nowym Brzesku o nośności ogólnej 24 tony i 70 ton dla pojedynczych pojazdów, 6 m szerokości;
  • kładka dla piechoty o nośności 4 ton pomiędzy Hebdowem, a Świniarami;
  • most o nośności ogólnej 24 tony i 70 ton dla pojedynczych pojazdów pomiędzy Sierosławicami, a Świniarami, 6 m szerokości;
  • most o nośności ogólnej 18 ton pomiędzy Sierosławicami i Świnirami, 6 m szerokości (w tym przypadku jest rozbieżność – 18 ton oznaczono na mapie, a 8 ton w dokumentacji) – most pontonowy. 

Wszystkie z tych przepraw miały za zadanie wytrzymać “mittelhoch-wasserfreie” – (oznaczenie m.H. na mapie) czy średnio-wysoki napór wody przy powodzi. 

Na mapie most w 24 tonowy w Sierosławicach jednak jest przekreślony, co oznacza że był on dopiero planowany lub w budowie. Czy więc powstał ? Odpowiedź, znajdujemy w dzienniku generała Bachera, który odwiedził ten rejon w ramach inspekcji. Zapisano tam: “übergang über die weichsel uber von O.T neu gebaute 24-to. brucke, ca. 50 m oberstrom der seitherigen schiffsbrucke bei Swiniarow.” – Przekroczenie Wisły poprzez nowo wybudowany przez O.T, 24 tonowy most, około 50 m od poprzedniego mostu pontonowego w Świniarach. Tak więc obiekt ten został wykonany, a zapis ten daje nam wiedzę, że drugi z mostów był mostem pontonowym. 

Skrót O.T. daje nam natomiast informacje, kto odpowiadał za budowę mostów O.T – czyli “Organisation Todt” – Organizacja Todt, a więc paramilitarna niemiecka organizacja budowlana, która odpowiadała za budowę obiektów wojskowych, w tym także mostów i różnego rodzaju umocnień. 

Mosty do dziś są uznawane za obiekty strategiczne, więc w czasie działań wojennych należy im zapewnić odpowiednią ochronę. Tak było i w przypadku tych obiektów. Za odcinek od Koszyc do Mogiły i znajdujące się tam przeprawy, (poza wspomnianymi powyżej dodatkowe w Niepołomicach i Wawrzeńczycach), odpowiadał Major Dietz i Kdr. Kol. Fuhrungsstab Div. z.b.V. 601. czyli Pułkownik kierownictwa 601 dywizji do zadań specjalnych. Konkretną jednostką tej dywizji jaka została przydzielona do ochrony tych obiektów był 1. Sich. BH. 1028, a na każdy z mostów przydzielono po jednym podoficerze i od 8 do 13 żołnierzy. 

Same mosty były skonstruowane z drewna. Ten w Nowym Brzesku służył mieszkańcom jeszcze po wojnie, pozostałe zaś zostały rozebrane i ich pozostałości w postaci przyczółków i drewnianych pali przy niskim poziomie wody, można oglądać do dziś w Sierosławicach.

37. Miejsce potyczki w Jaksicach

Jadąc z Nowego Brzeska w kierunku Sandomierza, w miejscowości Jaksice trafimy na wijące się stromo pod górę “serpentyny”. W tym miejscu patrząc w lewo dostrzeżemy stojący na wzgórzu krzyż. Oznacza on miejsce, w którym zginął w walce 5 sierpnia Janusz Włoch ps. “Czarny”. W miejscu tym, wykorzystując uwarunkowania terenowe oddziały AK, przygotowały zasadzkę na oddziały niemieckie. Potyczka ta nazywana jest potocznie “Bitwą pod Jaksicami”. Stracie rozpoczęło się od ataku na jadącą z kierunku Sandomierskiego kolumnę wojsk niemieckich. Partyzanci z sukcesem podjęli walkę i rozbili przemieszczającą się kolumnę. Niszcząc kilka pojazdów i zadając znaczne straty wrogowi.

Po tym ataku Niemcy skierowali w ten rejon oddział Sonderabteilung (oddział specjalny), który miał rozpoznać teren przed przemarszem większych jednostek. Tym razem uderzenie nastąpiło od strony Nowego Brzeska, a siły przeciwnika były znacznie silniejsze – w bitwie brały udział 2 transportery opancerzone. Jednak i w tym przypadku Partyzanci skutecznie zaatakowali kolumnę przeciwnika, używając w walce chociażby granatników przeciwpancernych. Wehrmacht w tej potyczce pozostawił “2 samochody ciężarowe, 1 samochód osobowy marki “Mercedes”, 2 motocykle i 1 LKM – wzór 42, kilka skrzynek amunicji i granatów, kilkanaście hełmów, wiele map i dokumentów” za jednym z pojazdów leżało ciało zabitego niemieckiego oficera. 

Partyzanci uświadomili sobie, że należy się spodziewać nadejścia większych sił przeciwnika, umocnili oni swoje pozycje nieco dalej od miejsca pierwszych walk i zaminowali drogę. Z wysuniętych posterunków nadeszły wieści, że pod wzgórze zmierza III – silniejszy, rzut przeciwnika, wyposażony w ciężkie wozy pancerne, transportery gąsienicowe i pojazdy do torowania drogi. Niemcy wysłali także rozpoznanie lotnicze. Wróg miał dużą przewagę. Mimo to partyzanci podjęli walkę z wykorzystaniem min, granatników ręcznych, granatników i butelek z benzyną. Niestety ogień przeciwnika był na tyle silny, że obrońcy musieli się wycofać z zajmowanych pozycji. Sama bitwa była jednak bardzo zaciekła – dochodziło w niej do walk wręcz i na bagnety. Kluczowym wydarzeniem, które przeważyło szale na korzyć niemiecką, jak w rozmowie z nami wspominał uczestnik tej bitwy, było zacięcie jedynego CKM-u, który mieli partyzanci, a który miał za zadanie związać ogniem przeciwnika, ostrzeliwując jego pozycje z przeciwnego wzgórza. Bitwa zakończyła się wraz z zapadającym zmrokiem. Była ona zwycięska dla oddziałów AK, bo mimo tego że musiały się one wycofać, to wróg bojąc się dalszych strat nie posunął się naprzód, a do dalszego przerzutu wojsk wykorzystywał inne trasy. To właśnie w trakcie osłaniania odwrotu poległ  Janusz Włoch ps. “Czarny”, który był strzelcem LKM-u. 

Więcej o tych wydarzeniach przeczytacie w zakładce “Historia Regionu”.

Na zdjęciu od lewej “Czarny” ze swoim karabinem i dowódca oddziału “Enrill” – 120 pp, 2 kompania, 4 batalion

38. Ringstand 58c w Dolanach (S36)

W Dolanach mogliśmy znaleźć kolejny schron typu Ringstand 58c, był on położony na południe od drogi relacji Kraków-Sandomierz, pośrodku pól uprawnych w kierunku Wisły. Obiekt ten niestety został zniszczony przez miejscowego rolnika, więc dziś nie znajdziemy po nim śladu. Także w tym rejonie poza schronem betonowym, zostały zbudowane schrony ziemno-drewniane i sieć okopów. Pozycje te znajdowały się już za wykopanym w Dolanach rowem przeciwpancernym, który prowadził od Wisły w kierunku wzgórz na północ od drogi Kraków-Sandomierz. Do dzisiaj można zobaczyć fragmenty rowu przeciwpancernego. Wiemy też, że pozycja ta była budowana jako ostatnia – najpierw we wrześniu 1944 wybudowano pozycje w Jaksicach i wykopano rów przeciwpancerny, a dopiero później ten fragment linii rozbudowano i wzmocniono obiektami betonowymi. 

Zdjęcie ze strony miplo.pl (autor Covox)

39. Cmentarz w "Starym Brzesku"

W Hebdowie zbaczając wprawo z głównej drogi relacji Kraków-Sandomierz, trafimy do przysiółka, a niegdyś miejscowości Stare Brzesko. Tam na przeciwko remizy znajdziemy niewielki ogrodzony cmentarz, a na nim kilka grobów. Jak możemy odczytać z tablic nagrobnych, pochowano tam m.in. Polskiego żołnierza, który zginął w 1939 r. – niestety jego imię i nazwisko nie jest znane. Pozostałe groby to miejsce spoczynku ofiar hitlerowskiego terroru. Ignacy Ćwikła i Piotr Zakrzewski zostali zastrzeleni na podstawie tzw. “listy policyjnej”, u Jana Mucharskiego w trakcie rewizji znaleziono kilogram nielegalnego mięsa. Rozstrzelano ich 19 grudnia 1943 o godzinie 21. Obok znajduje się grób siostry Jana Mucharskiego – Genowefy Mucharskiej – napis na nagrobku mówi, że zginęła ona 19 sierpnia 1943 roku, jednak materiały źródłowe wskazują, że zastrzelono ją razem z bratem i z tego samego powodu. Ostatni z grobów to miejsce spoczynku Stefana Czekaja (l.22) i Eugeniusza Woźniaka (l.20) – również zamordowanych w 1943 roku.

Na cmentarzu tym pochowano także żołnierzy pochowanych w styczniu 1945 roku. Żołnierzy Radzieckich ekshumowano na cmentarz w Proszowicach, natomiast na miejscu pozostało 22 żołnierzy niemieckich. W 2004 roku zostali oni ekshumowani i przeniesieni na cmentarz do Siemianowic Śląskich. 

40. Tablica pod klasztorem w Hebdowie

W 2014 roku, w 70 rocznice “powstania lipcowego” – czyli utworzenia Rzeczypospolitej Partyzanckiej, przy klasztorze w Hebdowie umiejscowiono tablicę, która jest podziękowaniem  Antoniemu Skąpskiemu i Weronice Czerwiec oraz wszystkim bohaterom wydarzeń lipcowych 1944 roku  za ocalenie Nowego Brzeska i Hebdowa przez pacyfikacją hitlerowską.

Antoni Skąpski – urodził się w 1900 roku, był przedwojennym zarządcą majątku w Hebdowie. Walczył jako ochotnik w obronie Lwowa, gdzie został ciężko ranny w 1919 roku. Rozpoczęte studia rolnicze, przerwał i zgłosił się w 1920 roku do 8 pułku ułanów Księcia Józefa, gdzie służył jako kapral w 4 szwadronie – brał m.in. wal w bitwie kawaleryjskiej z konną armią Budionnego pod Komarowem, po której 8 pułk ułanów w całości został odznaczony Virtuti Militari. We wrześniu 1939 roku, brał udział w wojnie obronnej, jako oficer rezerwy pułku ułanów, w szwadronie Kawalerii Dywizyjnej. Dowodził I-szym plutonem CKM, a od 8 września całym szwadronem. Wzięty do niewoli niemieckiej, a następnie zwolniony. Żołnierz AK – nieujawniony w PRL. Zmarł w 1973 r. – pochowany na cmentarzu w Batowicach.

” Zaatakowane 27 lipca 1944 roku na ulicach Nowego Brzeska jadące z Koszyc do Krakowa oddziały Wehrmachtu stoczyły z partyzantami regularna bitwę jadąc przez miasteczko. W odwecie Niemcy kilkukrotnie zbombardowali miasteczko i zamierzali przystąpić do jego pacyfikacji.  Udało się jednak za pośrednictwem kilku osób – występującego w mundurze strażackim Stefana Pabiska z BCH, pseudonim „Kot„, sołtysa Cieślika z Hebdowa oraz administratora majątku Hebdów, członka AK Antoniego Skąpskiego i Marii Czerwiec zasymilowanej Niemki zamężnej z Polakiem przekazać Niemcom sugestię, że sprawcą działań bojowych był oddział partyzantki radzieckiej, który przedostał się przez Wisłę z Puszczy Niepołomickiej. Niemcy dali temu wiarę i odstąpili od zamiaru dalszej pacyfikacji oraz uwolnili zakładników.  Wszyscy żyjący świadkowie wydarzeń z lipca 1944 r. uważają, że roli Antoniego Skąpskiego, w ocaleniu Nowego Brzeska przed pacyfikacją nie da się przecenić. – Gdyby nie pan Skąpski z Hebdowa, Brzesko zostałoby spalone, a wielu jego mieszkańców poniosło by śmierć. Wielu ludzi zawdzięcza mu życie – uważa Tadeusz Mykała z Hebdowa, który uczestniczył w tworzeniu Rzeczpospolitej Partyzanckiej, jako żołnierz Batalionów Chłopskich. 

Źródło: 70. rocznica Powstania Lipcowego w Nowym Brzesku, Wydawnictwo LOK Nowe Brzesko – 2014 r. 

41. Pomnik w Nowym Brzesku i Dąb Katyński

W Nowym Brzesku, możemy znaleźć dwa pomniki związane swoją historią z II wojną światową. Pierwszy z nich, w formie obelisku znajduje się przy głównej drodze, prowadzącej przez miasto i poświęcony jest “powstaniu lipcowemu”, czyli utworzeniu Rzeczpospolitej Partyzanckiej w lipcu 1944 roku. Pomnik upamiętnia poległych w trakcie II wojny światowej “synów Ziemi Nowobrzeskiej”, w tym jak mówi tablica: Kazimierza Amrogowicza (25 lat), Mieczysława Sendek (27 lat), Jana Zawartkę (17 lat) i Eleonore Bezegłów (16 lat). Dodatkowo w 2004 roku na pomniku umieszczono tablicę upamiętniającą majora Bohdana Thugutta ps. “BETEHA” (1904-2002), który był dowódcą 3 kompani, IV baonu 120 Pułku piechoty 106 Dywizji Piechoty AK, a następnie więźnia sowieckich łagrów i katowni UB (1945-1952). Oddział ten w 1944 roku zajął Nowe Brzesko i stoczył walki także w okolicznych miejscowościach. W trakcie tych wydarzeń miasto zostało kilkukrotnie zbombardowane przy użyciu bomb zapalających i ostrzelane z samolotów – uniknęło jednak pacyfikacji (więcej o tym przeczytacie w zakładce Historia Regionu). W Nowym Brzesku zbudowano także wspomniany 24 tonowy most, mieścił się tu także posterunek niemieckiej żandarmerii.

Kolejny obiekt, o którym mowa, a więc “Dąb Pamięci” znajdziemy na wprost kościoła w Nowym Brzesku. Miejsce tu upamiętnia ppor Maksymiliana Trzepałkę, ur 26 IX 1905 w Nowym Brzesku, a zamordowanego strzałem w tył głowy w Katyniu w 1940 roku przez NKWD. Służbę wojskową odbył on w Szkole Podchorążych Rezerwy Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim, a stopień podporucznika otrzymał  1 stycznia 1932 roku. We wrześniu 1939 został zmobilizowany jako oficer rezerwy. 19 września dostał się do sowieckiej niewoli, której mógł uniknąć korzystając z tego, że brat dostarczył mu jego cywilne ubranie – ucieczki jednak odmówił. Podczas prowadzonych przez Niemców w 1943 roku ekshumacji, przy zwłokach  Maksymiliana został odnaleziony notatnik. 21 stycznia 1940 roku, w obozie w Kozielsku zanotowano w nim: Na obiad były śledziki bardzo małe i kapusta. Straszna była zupa, cuchnąca, że nie jedliśmy jej. W ogóle odżywianie straszne (…) zima ciężka, bo mróz dochodzi do 42 stopni. Trzy miesiące później polskich oficerów zamordowano. Notatnik został opublikowany w książce “Pamiętniki znalezione w Katyniu”. 

42. Tablica pamiątkowa w kościele w Radziemicach

W kościele w Radziemicach znajduje się tablica, upamiętniająca poległych 4 listopada 1944 roku, ośmiu partyzantów z Baonu “Skała”. Zostali oni zamordowani w we wsi Pieczonogi. Grupa schorowanych po trudach życia partyzanckiego 8 żołnierzy została skierowana przed dowództwo do Łapanowa na leczenie. Wyruszyła ona w drogę z Bolowca, pozostawiając w oddziale broń, mundury i wyposażenie – partyzanci zabrali tylko Kennkarty. Nic nie wskazywało na to, żeby po drodze wydarzyć się miało coś złego. W Pieczonogach napotkali jednak na swojej drogę patrol niemiecki z posterunku w Dalewicach, dowodzony przez kpt. Baumgartena – tego samego, który zarządził egzekucje w Łyszkowicach. Żołnierze niemieccy po natrafieniu na przemieszczającą się grupę otworzyli ogień z broni maszynowej, a rannych dobito strzałem w głowę. Zginęło 7 partyzantów i sanitariusza – Klementyna Zienkiewicz ps. “Fiołek”. 

Kiedy wiadomość o tym wydarzeniu dotarła do Baonu “Skała”, żołnierze chcieli natychmiast pomścić kolegów i zaatakować posterunek w Dalewicach. Dowództwo jednak zdecydowało o likwidacji Baumgartena – który miał już “sławę” miejscowego kata. Po dokonaniu rozpoznania, wyznaczono oddział w sile 9 partyzantów, którym dowodził por. Zygmunt Kawecki “Mars”. Oddział wykonał zadanie likwidując Baumgartena i 4 żandarmów z jego osłony. Dwóch partyzantów zostało rannych. 

Tablicę 15 września 1985 roku, odsłonił Zygmunt Kawecki “Mars”.

W Pieczonogach zamordowani zostali Żołnierze Samodzielnego Batalionu Partyzanckiego „SKAŁA”:

„Alf” – Zygmunt Zdebski, lat 21; „Bystry” – Mieczysław Czopek, lat 21; „Fiolek” – Klementyna Zienkiewicz, lat 20; „Kanarek” – NN, lat 20; „Leonidas” – Kazimierz Ludyga, lat 20; „Monte” – Władysław Czajka, lat 20; „Skowronek” – Jerzy Wójcik, lat 20; „Szpak” – Kazimierz Leżański, lat 19

Inicjatorką wykonania tablicy i umieszczenia jej w kościele w Radziemicach była „Stasia” – Dorota Franaszek.

43. Pomnik/mogiła w Łętkowicach-Koloni

Na zakręcie drogi prowadzącej z Łętkowic do Zielenic, znajdziemy pomnik ustawiony na niewielkim kopcu. Zgodnie z tablicą znajdującą się na pomniku, w tym miejscu ma spoczywać 3 poległych żołnierzy radzieckich i 1 żołnierz polski, którzy zginęli w bombardowaniu w styczniu 1945 roku. Niestety poza tablicą nie mamy, żadnych innych informacji na temat tego miejsca, a sam opis budzi sporo wątpliwości… Po pierwsze nie do końca wiadomo czy chodzi o bombardowanie (które raczej nie miało miejsca, ze względu na przewagę Armii Czerwonej), czy tak nazwano po prostu ostrzał artyleryjski. Drugą kwestią jest informacja o Polskim żołnierzu, który miałby tam być pochowany – w ramach 60 armii, która walczyła w tym rejonie, nie było jednak polskich jednostek. Miejsce to nie zostało ujęte w dokumentach dotyczących ekshumacji, można więc przypuszczać, że szczątki żołnierzy znajdują się tam do dziś.  

44. MOGIŁA ŻOŁNIERZY WOJSKA POLSKIEGO Z 1939 R. W KOSZYCACH

W Koszycach na cmentarzu parafialnym, na lewo od głównego wejścia na cmentarz znajdziemy mogiłę żołnierzy Wojska Polskiego z września 1939 r. Wiadomo, że pochowano tutaj 10 żołnierzy. Ich nazwiska i dalsza historia nie jest niestety znana. Nie ma żadnych źródeł mówiącym o jakimś starciu pod Koszycami. Być może są to żołnierze którzy polegli gdzieś indziej lub też zmarli z ran w trakcie przemarszu jednostek w okolicach Koszyc. Wiadomo, że 6 września 1939 roku przez Koszyce przechodziła 23 dywizja piechoty pułkownika Powierzy. Wtedy też przez jeden dzień mieścił się tu sztab dowódcy armii gen. Antoniego Szyllinga. Żołnierze Ci mogli tu więc zostać pochowani w związku z przemarszem wyżej wymienionych wojsk. 

Miejsce to jest jednocześnie miejscowym “Grobem Nieznanego Żołnierza” i pomnikiem ku pamięci poległych w walce w latach 1939-1945.

45. Mogiły żołnierzy AK i Ofiar Terroru Hitlerowskiego na terenie powiatu

Na terenie powiatu Proszowickiego, w trakcie II wojny światowej, zginęło bardzo wiele osób – zarówno żołnierzy AK jak i zamordowanych przez niemców. Do tego dochodzą żołnierze AK, którzy zmarli już po wojnie. Każda z tych osób zasługuje na pamięć. Niestety liczba ta jest tak duża, że niemożliwe jest umieszczenie każdego z tych miejsc na szlaku – dlatego zdecydowaliśmy się wspomnieć o tych osobach, pochowanych na cmentarzach parafialnych w sposób zbiorczy. List ta i tak nie będzie pełna, ponieważ nie istnieją zbiorcze zestawienia w tym temacie, a odnalezienie wszystkich grobów jest niemożliwe. W tym miejscu warto też wspomnieć, że wiele ofiar do dziś spoczywa pochowanych w niewiadomych miejscach lub też została zgładzona w obozach koncentracyjnych.

UWAGA! – jest to szczątkowa lista, na podstawie ewidencji “grobów wojennych” Urzędu Wojewódzkiego – będzie ona uzupełniana. Jeśli masz jakieś informacje w tym temacie, prosimy o kontakt. 

Radziemice

  • Mogiła osób rozstrzelanych 22 lipca 1943 roku, w Błogocicach przez żandarmów z Miechowa. Pierwotnie pogrzebani w miejscu egzekucji. Prawdopodobnie pochowano tu 9 z 11 straconych osób. 10 z ofiar, Tadeusz Pluta, spoczywa w grobie rodzinnym tutejszego cmentarza. 

Łętkowice

  • Mogiła Piotra i Karoliny Zawartków, rozstrzelanych przez Gestapo 1 lipca 1943 r. w Łętkowicach-Kolonii za kontakty z grupą dywersyjną Stanisława Borzęckiego ps. “Tatarski”

Koniusza 

  • O pochowanych tu osobach już pisaliśmy w punkcie 21. 28 stycznia 1944 r. w odwecie za akcje partyzantów oddział SS z Miechowa dokonał na łąkach łyszkowickich egzekucji 28 mężczyzn z Posądzy, Łyszkowic, Wierzbna i Siedlisk. Zwłoki zostały zakopane na łące. Po wojnie szczątki rozstrzelanych ekshumowano i przeniesiono na cmentarz parafialny w Koniuszy.

Książnice Wielkie  

  • Władysław Socha, Stanisława Socha ps. „Lawina” oraz Tadeusz Wojtusik ps. „Skowronek” żołnierze Armii Krajowej, polegli w marcu 1944 r. 
  • Janusz Ludwika Włoch ps. „Czarny” żołnierz Armii Krajowej, poległ w walce z niemieckim okupantem 5 sierpnia 1944 r. w Jaksicach. – więcej w punkcie 37.

Biórków Wielki

  • Krzysztof Marchewka z Biórkowa Wielkiego został zastrzelony przez żołnierzy Wehrmachtu 6 października 1944 r.

Nowe Brzesko

  • Kazimierz Amrogowicz ps. “Pik” starszy strzelec IV batalionu 120 pp Armii Krajowej poległ w walce z przebijającą się przez Nowe Brzesko oddziałem niemieckim 27 lipca 1944 r. Mimo, że należał do sekcji sanitarnej, jako pierwszy chwycił za karabin rozpoczął ostrzał samochodów nieprzyjaciela. Pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Walecznych.

Kościelec

  • Żołnierze AK polegli 5 sierpnia w walkach pod Skalbmierzem; ppor. Stanisław Grudzień “RAMZES” (1917-1944) – odznaczony Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych, kpt. Franciszek Kozłowski “BRZOZA II” – żołnierz września 1939 r., dowódca oddziału szturmowego 120 pp. AK

Wrocimowice

  • Pochowano tu 4 osoby z rodziny Samców: Aleksandra (l.9), Mariannę (l.28), Władysława (l.33) i Zygmunta (l.11), rozstrzelane 14 lipca 1944 r. (lub 1943 r.) w Imbramowicach przez żandarmerię niemiecką i granatową policję za nielegalny ubój świń i kontakty z grupą “Tatarskiego”.

ŻYCZYMY UDANEGO ZWIEDZANIA!